Stary Stary Teatr
Nie wiem, jaka jest sytuacja finansowa Starego Teatru w Krakowie. Może jest to instytucja, która nie ma kłopotów, może swobodnie działać i finansować dowolne projekty, a publiczność wali drzwiami i oknami na każdy spektakl. Na to by wychodziło, bo z mojego ostatniego doświadczenia wynika, że nie zależy dyrekcji teatru na pozyskiwaniu nowych widzów.
Zapragnęliśmy z żoną zobaczyć "Trans-Atlantyk" w reżyserii M. Grabowskiego. Zdecydowaliśmy się, przechodząc ulicą Jagiellońską w niedzielne popołudnie. O tej porze kasy były zamknięte, więc NATURALNIE po powrocie do domu wszedłem na stronę internetową Starego Teatru. Oj, jakie rozczarowanie! Nie komentuję projektu witryny i jej zawartości, choć i na ten temat można by było się powyzłośliwiać. Ale to co najważniejsze - czyli możliwość rezerwacji i zakupu biletów on-line - praktycznie nie istnieje! Zaoferowane sposoby są zupełnie anachroniczne. Skończyło się więc ponowną wizytą w kasie, gdzie niestety nie można zapłacić kartą płatniczą, ale przyjmowana jest jedynie gotówka. Jeszcze chwila na poszukiwanie bankomatu, powrót do teatru i wreszcie mam dwa bilety.
Policzmy: pierwsza wizyta - nadaremna, bo kasa zamknięta. Wizyta na stronie internetowej - prawie nadaremna, bo teatr nie oferuje sprzedaży on-line. Skorzystałem z podanego numeru telefonu i dowiedziałem się, ze najlepiej zamówić i kupić bezpośrednio w kasie. Byłem mocno zmotywowany, więc poczyniłem wyprawę do centrum Krakowa i zakupiłem z perypetiami dwa bilety. W sumie zajęło mi to dwa dni.
A mogłoby zająć 5 - 10 minut, gdyby teatr dysponował możliwością rezerwacji i sprzedaży biletów on-line. Teatr dzięki temu zyskałby zupełnie nowych widzów - jak to się mówi w żargonie marketingowców - zupełnie nowy target. System on-line pozwoliłby nie tylko sprzedawać bilety osobom indywidualnym i grupom praktycznie z całego świata, ale dałby stały kontakt z tymi zamawiającymi, co przełożyłoby się na to, co nazywamy lojalizacją użytkowników. Bo oczywiście system sprzedaży wymagałby rejestracji zamawiających, a to z kolei umożliwiłoby w przyszłości komunikację z nimi i aktywną, praktycznie bezpłatną promocję teatru. Czy naprawdę Starego Teatru nie stać na taką modernizację swojej witryny WWW i systemu sprzedaży biletów? Koszt nie przekroczyłby sumy 20 - 30 tys. złotych, a zyski - nie tylko finansowe - byłyby wielokrotnie większe.
Oczywiście Stary Teatr opiera swoją pozycję nie na technicznych gadżetach, ale na fundamencie wysokiego artystycznego poziomu, jednak to jest oparcie, które nie wystarczy, jeśli Stary Teatr chciałby dotrzeć do nowych odbiorów. Na razie osoby, które BARDZO CHCĄ i WIEDZĄ CZEGO CHCĄ gwarantują teatrowi pełną widownię. Ale czy z czasem takiej publiczności nie zabraknie? Pani kasjerka z wielkimi nożyczkami wycinająca pracowicie bilety z kajetu będzie miała coraz więcej czasu na pogaduszki telefoniczne i na rozwiązywanie krzyżówek.
PS.
Sprawdziłem najpopularniejsze serwisy rezerwacji biletów on-line - może tam można kupić bilety do teatru? Owszem - niektóre teatry oferują bilety na swoje przedstawienia za pośrednictwem tych serwisów. Stary Teatr - nie, a mógłby, jeśli nie ma w planach przebudowy własnej strony internetowej.